sobota, 1 marca 2014

Rozdział 1

- On jest okropny, jest zwykłym ćpunem... - powiedziała już wkurzona od ciągłego słuchania o Justinie. Sara już od tygodnia próbuje mi go obrzydzić... Justin jest znany na naszej dzielnicy z powodu ciągłych imprez i wybryków. Nie wiem czemu ale strasznie mi się podoba... szkoda że nie zwraca na mnie uwagi.. - O jezu.. weź już przestań, mam dość słuchani jak on jest okropny..- wsadziłam ręce do kurtki i przyspieszyłam kroki.. Mam już dość swojego nudnego życia, ciągle robię to co chcą rodzice... - Ale Ashley ja robię to dla ciebie, on jest niebezpieczny..- powiedziała troskliwym głosem i uśmiechnęła się do mnie.. Zatrzymaliśmy się przed moim domem, żeby się pożegnać. - Sara zachowujesz się jak moja mama! Ciągle tylko słyszę nie rób tego, albo to jest zbyt nie bezpieczne... Muszę już iść, pa..- pocałowałam ja w policzek na pożegnanie i poszłam do domu.. Naprawdę miałam już ich wszystkich dość.. Nie mogłam być sobą, rodzice chcieli żebym była taka jak oni chcą.. Gdy wróciłam nikogo nie było. Mama zostawiła tylko karteczkę z listą zadań. Musiałam pozmywać i wynieść śmieci.. Pozmywałam naczynia, zostało mi tylko wynieść śmieci. Wzięłam worek i zaniosłam do kosza na dworze. Gdy próbowałam wyrzucić worek, nagle poczułam że ktoś zabrał ciężar z moich pleców. Po chwili usłyszałam męski głos. Odwróciłam się i stanęłam jak wryta, to był Justin. - Daj, pomogę ci..- uśmiechnął się i wrzucił worek to kosza. Nie mogłam nic z siebie wydusić, bałam się że powiem coś głupiego więc po prostu się uśmiechnęłam. - A tak poza tym jestem Justin, mieszkam nie daleko - powiedział z uśmiechem na twarzy i wyciągnął rękę żeby się przywitać.. - Ashley - uściskałam jego rękę i odwzajemniłam uśmiech... W głębi dusz cieszyłam się jak mała dziewczynka, nie mogłam uwierzyć że zwrócił uwagę na mnie.. Justin oblizał wargi.. - Miło mi.. W piątek jadę na imprezę.. i tak sobie pomyślałem czy byś nie chciała iść ze mną..? - zapytał się nie śmiało i przeczesał ręką swoje piękne włosy.. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę, tak długo na to czekałam.. - Jasne- wyjąkałam i uśmiechnęłam się.. - To super, wpadnę po ciebie o 8 .. - uśmiechnął się i odszedł.. Szybko pobiegłam do domu i skakać ze szczęścia. Po pierwsze to będzie moja pierwsza impreza, a po drugie idę na nią z Justinem. Po chwili do mnie dotarło że już jutro jest piątek, a ja nie mam się w co ubrać i co ja powiem rodzicom...
*
Pobiegłam do Sary wszystko jej opowiedzieć. - Jejuu.. Sara nie uwierzysz mi!! Justin zaprosił mnie na imprezę!! - Co.? - Sara nie dowierzając wypluła herbatę. - Justin zaprosił mnie na imprezę w piątek - powtórzyłam bardzo wolno jeszcze raz. - Co na to twoi rodzice? - zapytała jeszcze w lekkim szoku. - Hmm.. Nie wiem powiem że idę nocować do ciebie? - jak Sara się nie zgodzi to nie wiem co zrobię.. - No dobrze, ale jak to nie wypali to nie miej do mnie pretensji.. - odpowiedziała i przewróciła oczami. - Jesteś najlepsza! - krzyknęłam i przytuliłam ją mocno. - Wiem.. to co teraz czas na zakupy? - odwzajemniła uścisk i poszła po torbę.
*
Stałam przed lustrem w moim pokoju i przyglądałam się sobie w nowej sukience. Kupiłam zwykłą czarną, dopasowana sukienkę i do tego wysokie czerwone szpilki. - Ashley, chodź na dół! - nagle usłyszałam głos mamy. Szybko założyłam szlafrok, zdjęłam szpili i zbiegłam na dół. - Coś się stało? - zapytałam.. Mama spojrzała na mnie srogim wzrokiem. - Nic się nie stało, tylko chce ci powiedzieć że jutro jedziemy do babci.. - spojrzała jeszcze raz i poszła do kuchni. Pobiegłam do swojego pokoju, wzięłam telefon do ręki i wykręciłam numer Sary. - Hallo? Sara? Mamy problem.. -Co? Co się stało? - zapytała zaskoczona.. - Jutro mam jechać do babci i pewnie wrócę późno, a wiesz jak mi zależy na tej imprezie.. - Nie panikuj.. Nie wiem, udaj że jesteś chora albo coś... - Świetny pomysł! Nie wiem co ja bym bez ciebie zrobiła! Dobra muszę kończyć papap - Wykrzyczałam do telefonu. - No pa - zaśmiała się i rozłączyłam. Naprawdę siebie nie poznaję.. Nigdy wcześniej nie pomyślałam żeby okłamywać rodziców.. Nie wiem co we mnie wstąpiło, bardzo m na nim zależy i chcę żeby ta impreza była idealna...
................................................................................................................................ Myślę że wam się spodoba, wyszedł trochę krótszy niż planowałam, ale obiecuję następny będzie dłuższy i ciekawszy ...:)))
CZYTASZ-KOMENTUJESZ