- On jest okropny, jest zwykłym ćpunem... - powiedziała już wkurzona od ciągłego słuchania o Justinie.
Sara już od tygodnia próbuje mi go obrzydzić... Justin jest znany na naszej dzielnicy z powodu ciągłych imprez i wybryków. Nie wiem czemu ale strasznie mi się podoba... szkoda że nie zwraca na mnie uwagi..
- O jezu.. weź już przestań, mam dość słuchani jak on jest okropny..- wsadziłam ręce do kurtki i przyspieszyłam kroki.. Mam już dość swojego nudnego życia, ciągle robię to co chcą rodzice...
- Ale Ashley ja robię to dla ciebie, on jest niebezpieczny..- powiedziała troskliwym głosem i uśmiechnęła się do mnie.. Zatrzymaliśmy się przed moim domem, żeby się pożegnać.
- Sara zachowujesz się jak moja mama! Ciągle tylko słyszę nie rób tego, albo to jest zbyt nie bezpieczne... Muszę już iść, pa..- pocałowałam ja w policzek na pożegnanie i poszłam do domu.. Naprawdę miałam już ich wszystkich dość.. Nie mogłam być sobą, rodzice chcieli żebym była taka jak oni chcą.. Gdy wróciłam nikogo nie było. Mama zostawiła tylko karteczkę z listą zadań. Musiałam pozmywać i wynieść śmieci.. Pozmywałam naczynia, zostało mi tylko wynieść śmieci.
Wzięłam worek i zaniosłam do kosza na dworze. Gdy próbowałam wyrzucić worek, nagle poczułam że ktoś zabrał ciężar z moich pleców. Po chwili usłyszałam męski głos. Odwróciłam się i stanęłam jak wryta, to był Justin.
- Daj, pomogę ci..- uśmiechnął się i wrzucił worek to kosza. Nie mogłam nic z siebie wydusić, bałam się że powiem
coś głupiego więc po prostu się uśmiechnęłam.
- A tak poza tym jestem Justin, mieszkam nie daleko - powiedział z uśmiechem na twarzy i wyciągnął rękę żeby się przywitać..
- Ashley - uściskałam jego rękę i odwzajemniłam uśmiech... W głębi dusz cieszyłam się jak mała dziewczynka, nie mogłam uwierzyć że zwrócił uwagę na mnie..
Justin oblizał wargi..
- Miło mi.. W piątek jadę na imprezę.. i tak sobie pomyślałem czy byś nie chciała iść ze mną..? - zapytał się nie śmiało
i przeczesał ręką swoje piękne włosy.. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę, tak długo na to czekałam..
- Jasne- wyjąkałam i uśmiechnęłam się..
- To super, wpadnę po ciebie o 8 .. - uśmiechnął się i odszedł..
Szybko pobiegłam do domu i skakać ze szczęścia. Po pierwsze to będzie moja pierwsza impreza, a po drugie idę na nią z Justinem. Po chwili do mnie dotarło że już jutro jest piątek, a ja nie mam się w co ubrać i co ja powiem rodzicom...
*
Pobiegłam do Sary wszystko jej opowiedzieć.
- Jejuu.. Sara nie uwierzysz mi!! Justin zaprosił mnie na imprezę!!
- Co.? - Sara nie dowierzając wypluła herbatę.
- Justin zaprosił mnie na imprezę w piątek - powtórzyłam bardzo wolno jeszcze raz.
- Co na to twoi rodzice? - zapytała jeszcze w lekkim szoku.
- Hmm.. Nie wiem powiem że idę nocować do ciebie? - jak Sara się nie zgodzi to nie wiem co zrobię..
- No dobrze, ale jak to nie wypali to nie miej do mnie pretensji.. - odpowiedziała i przewróciła oczami.
- Jesteś najlepsza! - krzyknęłam i przytuliłam ją mocno.
- Wiem.. to co teraz czas na zakupy? - odwzajemniła uścisk i poszła po torbę.
*
Stałam przed lustrem w moim pokoju i przyglądałam się sobie w nowej sukience.
Kupiłam zwykłą czarną, dopasowana sukienkę i do tego wysokie czerwone szpilki.
- Ashley, chodź na dół! - nagle usłyszałam głos mamy.
Szybko założyłam szlafrok, zdjęłam szpili i zbiegłam na dół.
- Coś się stało? - zapytałam..
Mama spojrzała na mnie srogim wzrokiem.
- Nic się nie stało, tylko chce ci powiedzieć że jutro jedziemy do babci.. - spojrzała jeszcze raz i poszła do kuchni.
Pobiegłam do swojego pokoju, wzięłam telefon do ręki i wykręciłam numer Sary.
- Hallo? Sara? Mamy problem..
-Co? Co się stało? - zapytała zaskoczona..
- Jutro mam jechać do babci i pewnie wrócę późno, a wiesz jak mi zależy na tej imprezie..
- Nie panikuj.. Nie wiem, udaj że jesteś chora albo coś...
- Świetny pomysł! Nie wiem co ja bym bez ciebie zrobiła! Dobra muszę kończyć papap - Wykrzyczałam do telefonu.
- No pa - zaśmiała się i rozłączyłam. Naprawdę siebie nie poznaję.. Nigdy wcześniej nie pomyślałam żeby okłamywać rodziców.. Nie wiem co we mnie wstąpiło, bardzo m na nim zależy i chcę żeby ta impreza była idealna...
................................................................................................................................
Myślę że wam się spodoba, wyszedł trochę krótszy niż planowałam, ale obiecuję następny będzie dłuższy i ciekawszy ...:)))
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
Super! ;* Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńświetny kochanie :)
OdpowiedzUsuńRozdzial jest naprawde dobry, ale moim zdanie troche za szybko akcja sie toczy i to juz w pierwszym rozdziale. Wiesz najpierw powinno byc wprowadzenie, potem akcja sie rozwija, poznaje Justina i troche sie poznaja i on dopiero wtedy ja zaprasza na impreze. Bo to tak troche nielogicznie podchodzi do nieznajomej i od razu zaprasza ja na impreze. Ale to tylko takie moje zdanie/male wskazowki :) @_fidelidad z takeyourlastbreath.blogspot.com
OdpowiedzUsuńHej hej hej.. nie znalazłam "spamu" więc napisze tu, mam nadzieje, że wsiekła nie będziesz :)
OdpowiedzUsuńWierzysz w miłość?
Stwierdzam, że na starcie jesteś już na przegranej pozycji kotek.
Żeby kłamać trzeba mieć TEN talent.
http://prawda-klamstwo.blogspot.com/
Licze na Twoją opinie